Amerykanie już niedługo będą musieli zapomnieć o podróżach do Europy bez wiz – donosi CNN. W piątek Unia Europejska ogłosiła, że obywatele Stanów Zjednoczonych od 2021 roku będą Wielu autorów zatrzymuje się na powyższych konkluzjach. Ich zdaniem Amerykanie naprawdę mogli wygrać wojnę w Wietnamie. Niektórzy idą tak daleko, że oskarżają media i ruch antywojenny o zadanie armii „ciosu w plecy” i zniweczenie całego wysiłku zbrojnego USA. Dlaczego? Ano DLATEGO: serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34174,2338038.html I nie szukaja Czeczenow, ale grupy oglupionych przez Gazete Wybiorcza Polakow, tych z tylka Mumii Trzy skuteczne sposoby na wybielanie zębów w domu: zęby wybielisz w domu papką z kurkumy, sokiem z cytryny, truskawkami, sodą oczyszczoną, a także olejem kokosowym. Zęby wybielisz domowym sposobem, stosując truskawki, kurkumę, olej kokosowy, sodę odczyszczoną i sok z cytryny. Zobacz jak wybielić zęby domowymi sposobami. . Co dwudziesty Amerykanin waży obecnie ponad 150 kg - pisze "Gazeta Wyborcza". Tymczasem jeszcze w latach 60-tych liczba osób przekraczających tę wagę była pięćdziesięciokrotnie mniejsza. Z otyłością boryka się 33,5 proc. obywateli USA. Epidemia otyłości jest spowodowana przede wszystkim niewłaściwymi nawykami żywieniowymi. Obecnie przeciętny Amerykanin zjada o 25 proc. więcej kalorii niż w 1970 roku - to energetyczna równowartość tabliczki czekolady. W ciągu 50 lat ilość drobiu konsumowana w ciągu roku przez przeciętnego Amerykanina zwiększyła się o 23 kg. Amerykanin zjada też o 3,5 kg więcej czerwonego mięsa niż przed 50 laty i aż o 25 kg więcej zbóż i ich przetworów, a także czterokrotnie więcej sera. Tekst ukazał się w serwisie Pierwsza konferencja prasowa prezydenta – elekta Donalda Trumpa przyniosła jego atak na CNN. Zakrzyczał reportera stacji, a gdy bronił się, sekretarz prasowy Trumpa zagroził, że wyrzuci go z konferencji. CNN to „Fałszywe Wiadomości!” Taki zarzut ze strony prezydenta na oczach milionów Amerykanów to cios w podbrzusze stacji, która dostarcza strawy dziennej również dla całego świata. O fałsz oskarżył człowiek, który sam kłamie bez zahamowań. Gniew Trumpa wywołał fakt, że CNN jako pierwsze podało wybuchową informację: Do tajnego raportu amerykańskich agencji wywiadowczych o zhakowaniu wyborów przez Rosję został dołączony aneks o materiałach kompromitujących Trumpa. Jednak CNN nie podało szczegółów tych informacji, bo nie mogło ich sprawdzić. Lecz wiadomość poszła w świat. Materiały miało również kilka innych redakcji, ale żadna nie zdecydowała się na publikację z tego samego powodu. Natomiast portal BuzzFeed opublikował aneks, by czytelnicy sami ocenili, co warte są kwity na amerykańskiego prezydenta, skoro CNN już powiadomił o ich istnieniu. Jeśli są prawdziwe, to są straszne. Czy mogą być fałszywe gdy zebrał je kompetentny szpieg brytyjski? A wynika z nich, że agenci Trumpa umawiali się z Rosjanami, jak mają zaszkodzić Hillary Clinton w zamian za ustępstwa USA na Ukrainie po wyborze Trumpa. Zwiększenie zaangażowania USA w państwach NATO we wschodniej Europie miałoby odciągać uwagę od poddania Ukrainy. Czy amerykański prezydent dopuścił się zdrady stanu, żeby wygrać wybory? Znaczyłoby to, że Putin zainstalował w Białym Domu swą marionetkę. Za sznurek służyłyby materiały sprzed paru lat o zabawie przyszłego prezydenta – elekta z prostytutkami w Moskwie z czego podobno są nagrania wideo. W apartamencie prezydenckim hotelu Ritz-Carlton w Moskwie miał on rzekomo oglądać widowisko „złoty deszcz”, które polega na kreatywnym użyciu moczu. Pokaz odbył się, gdyż na tym łóżku spał prezydent Obama z żoną Michelle w czasie wizyty w Rosji. Kompromitacje prezydenta elekta dzieją się w czasie, gdy Barack Obama żegna się z krajem. Co za różnica stylu! Obama był słabym prezydentem, dopuścił ruinę Bliskiego Wschodu. Wprawdzie udał mu się ratunek przemysłu samochodowego po kryzysie finansowym 2008 roku, ale reforma opieki lekarskiej Obamacare już nie. Na przekór oczekiwaniom podczas jego rządów pogorszyły się stosunki rasowe między białymi i czarnymi Amerykanami. Za to umiał porażki przykrywać wdziękiem i chłodną elegancją. Zabraknie nam uroku Obamy, kiedy do Białego Domu wprowadzi się kłamca, brutal i cham. Ale żeby tylko tyle groziło Ameryce! Nawet jeśli materiały kompromitujące Trumpa nie są prawdziwe i tak będzie uwikłany w konflikty interesów. Odmówił sprzedania swoich hoteli na całym świecie. Przekazał je w zarząd synom i obiecuje, że nie będzie rozmawiał z nimi o interesach. Kto zdrowy na umyśle może w to uwierzyć? Otwiera się ogromne pole dla korupcji na samym szczycie amerykańskiej polityki. Mogą też powstać poważne szkody dla bezpieczeństwa kraju. A ten sekretarz stanu odznaczony orderem przyjaciel Putina! Czyżby Waszyngton oszalał? Liberalna Ameryka jest tak przerażona, że krąży wezwanie o wprowadzenie – ni mniej ni więcej - stanu wojennego, by powstrzymać inaugurację prezydenta – elekta. Wojsko miałoby przejąć administrację kraju do czasu wyjaśnienia, czy Trump nie jest rosyjską marionetką. Do tego nie dojdzie. Obama jest za słaby a Kongres zdominowali republikanie. Jednak mądrzy ludzie chyba pracują nad rozwiązaniem alternatywnym. Czy to będzie po jakimś czasie złożenie z urzędu z powodu afer, czy coś innego, dopiero się okaże. Amerykanie już zapinają pasy bezpieczeństwa. Czeka ich ostra jazda. Niestety, nas też. Publikacja dostępna na stronie: Sobota, 9 marca 2019 (16:33) Obywatele Stanów Zjednoczonych oraz ponad 60 innych krajów, będą musieli wystąpić o płatną wizę, by uzyskać prawo wjazdu na terytorium krajów Strefy Schengen, w tym Polski. Zgodnie z decyzją Unii Europejskiej, od 2021 roku rusza Europejski System Informacji o Podróży oraz Zezwoleń na Podróż. Amerykańska prasa informuje o wprowadzeniu wiz. Bruksela woli używać określenia "zezwolenie". System obejmie obywateli kilkudziesięciu krajów, których mieszkańcy obecnie nie potrzebują wiz, by wjechać nawet na 90 dni na terytorium krajów Strefy Schengen. Oprócz Stanów Zjednoczonych, to Australia, Argentyna. Brazylia, Izrael, Japonia, Kanada, Korea Południowa, Meksyk czy Nowa Zelandia. Aplikujący będzie musiał wypełnić w internecie wniosek o wizę, co nie powinno zająć więcej niż kwadrans. Wśród potrzebnych danych będą: numer paszportu, adres internetowy i numer karty płatniczej. Ponadto we wniosku znajdą się pytania dotyczące podróży do stref objętych konfliktami, przeszłości kryminalnej, zawodowej, poprzednich wizyt w krajach Strefy Schengen czy użycia narkotyków. Po wniesieniu opłaty w wysokości siedmiu euro, system sprawdzi dane aplikującego w katalogach Interpolu. Zezwolenie na podróż ma być wydawane w ciągu minut po wniesieniu opłaty, w wysokości 7 euro. Jak szacują unijne władze, w przypadku mniej więcej co dwudziestego aplikującego, system nie udzieli zgody w kilka minut. Połowa z tych, którym system jej odmówi, będzie musiała poczekać dłużej, aż zakończy się dodatkowa, indywidualna procedura kontrolna. Reszta, czyli według szacunków co czterdziesty podróżny, nie dostanie prawa wjazdu do krajów UE. Władze unijne tłumaczą, że zaostrzenie rygoru wjazdowego, wiąże się z potrzebą "podniesienia poziomu bezpieczeństwa i uniknięcia dalszych problemów z nielegalną imigracją i terroryzmem". Nie jest tajemnicą, że opłaty wizowe staną się też znaczącą pozycją w dochodach do unijnej kasy. Liczba przyjazdów do strefy Schengen z krajów objętych ruchem bezwizowym sięga 40 mln, z czego 3/4 to Amerykanie. Według danych rządowych, Polskę odwiedziło w 2017 roku ponad 620 tys. Amerykanów. Stany Zjednoczone utrzymują wizy wjazdowe tylko dla pięciu krajów UE. Oprócz Polską są to: Bułgaria, Chorwacja, Cypr i Rumunia. W Gazie giną ludzie, bo Iranowi i szejkom, opłacającym terroryzm Hamasu, zachciało się po raz kolejny rozpętać wojnę. Izrael zabija, bo się broni. Jednakże temu akurat państwu prawa do obrony się odmawia. Żydom nie wolno zabijać – Żydzi są od tego, żeby ich zabijać! Za każdym razem, gdy wzmaga się terroryzm palestyński (zawsze w następstwie jakiegoś zapalnego incydentu, nieraz z udziałem żydowskich ekstremistów), świat rozpala się nienawiścią do Żydów. Od kiedy jest internet, widać tę nienawiść jaskrawiej niż kiedykolwiek. Oto krwiożerczy Żydzi trzymają Palestyńczyków w getcie i stopniowo eksterminują, czyniąc im to, czego wcześniej doznali od Hitlera. Te i podobne im haniebne, szaleńczo podłe słowa nienawiści głoszone są masowo i bez przeszkód. Gdyby nie to, że dziesiątki milionów amerykańskich protestantów uważa Żydów za Naród Wybrany i prawomocnych strażników Ziemi Świętej, wymuszając na rządzie amerykańskim ochronę Izraela, to małe państwo dawno by już nie istniało. Druga ojczyzna wszystkich Żydów diaspory trzyma się dzięki religii. Chrześcijańskiej… Ilekroć Żydzi (co za słowo, słowo oskarżenie!) zabijają Palestyńczyków, unosi się kurz zapomnianego i wypartego antysemityzmu. Kogóż z bijących na alarm z powodu żydowskich zbrodni na Palestyńczykach obchodzą zbrodnie palestyńskie popełniane na Żydach, a nawet te okrutne szykany i dyskryminacja, której sami Palestyńczycy podlegają ze strony Arabów w kilku ościennych krajach? Bo przecież nie o sympatię dla samych Palestyńczyków europejskim filistrom chodzi, lecz o antypatię dla Żydów. Sympatii nie ma, lecz empatii pod dostatkiem – odwrotnie proporcjonalnie do zimnej nie-empatii w stosunku do Żydów. Ileż to pełnych grozy lamentów nad zamordowanymi palestyńskimi dziećmi! A odważyłby się kto podnosić publicznie larum z powodu wysadzanych w powietrze hurtem, całymi autobusami, dzieci żydowskich? To byłoby faux pas, dowód niewrażliwości na los palestyński. Więc jeśli z całą mocą potępiasz terroryzm, lecz mimo to wydaje ci się, że Izrael jest w swej wojnie z całym światem muzułmańskim stroną agresywną i nie chce ci się czytać wyważonych i fachowych analiz skrajnie złożonej sytuacji na Bliskim Wschodzie, to bądź tak dobry i daj chociaż szansę kilku prostym prawdom oraz zdrowemu rozsądkowi. Ot tak, abyś nie musiał się więcej obawiać, że może jesteś w ocenie sytuacji stronniczy, gdy nie wiedzieć czemu, ni z tego, ni z owego, nic na co dzień nieobchodzący cię muzułmanie stają ci się tak bliscy, gdy zabijają ich nie jacyś inni muzułmanie czy też, dajmy na to, hinduiści, lecz właśnie Żydzi. Poświęć więc kwadrans na te kilka punktów, które bez wdawania się w szczegóły dla ciebie przygotowałem. Ale najpierw popatrz na mapę i zobacz maluteńki Izrael, gdzie mieszka siedem milionów Żydów, i wielkie państwa okoliczne – wrogie lub wręcz nienawidzące Izraela i zaludnione łącznie przez setki milionów ludzi. Czy naprawdę możesz sobie wyobrazić, że Izrael szuka z nimi zwady i je atakuje? To bardzo prosty eksperyment myślowy. Będę cię prosił o wykonanie jeszcze innego, to znaczy wyobrażenie sobie, jak na miejscu Izraela postąpiłaby Polska i Polacy bądź jakiś inny kraj. To już nieco trudniejsze, lecz niezbędne, jeśli chcemy osiągnąć w ocenie Izraela choćby minimum bezstronności i uczciwości. A oto kilka prostych prawd na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego: 1. Izrael powstał w 1948 r. w oparciu o rezolucję Narodów Zjednoczonych na mikroskopijnym terytorium i natychmiast został zaatakowany przez Arabów. Wygrał tamtą wojnę i wszystkie kolejne. Żadnej z nich nie zaczął, za to w kilku z nich poszerzał swoje terytorium. W odwecie w stosunku do agresorów zatrzymywał zajęte terytoria dla siebie i zasiedlał, kosztem wysiedleń i przesiedleń miejscowej ludności. Wysiedlił wiele rodzin, jakkolwiek wcześniej to samo spotkało Żydów w Jerozolimie ze strony Arabów. Wiele miejsc, w których teraz mieszkają rodziny arabskie i palestyńskie, kiedyś było zamieszkałych przez Żydów, choć wypędzonych ze swych siedzib Palestyńczyków (w następstwie wojen) jest wielokrotnie więcej. Żydzi nie chcą wracać do wschodniej Jerozolimy – za to Palestyńczycy mieszkający w Syrii czy w Libanie chcą odzyskać swoją dawną własność. Mają w tym poparcie światowej opinii. To jedyny taki przypadek w historii, aby opinia publiczna domagała się „prawa powrotu”. Nie baczy ona wcale na to, kto kogo napadł – liczy się wyłącznie to, że ziemię wzięli Żydzi. 2. Żydzi nie sprowadzili się od Izraela po wojnie – mieszkali w Palestynie zawsze, choć od końca XIX w. zaczęło ich przybywać. Wykupywali ziemię, ciężko pracowali i marzyli o niepodległym państwie. W końcu, po Holokauście, znalazło się ich ponad 600 tysięcy. Wtedy proklamowali swoje państwo w Tel Awiwie, Hajfie i okolicach. Co do zasady zarówno społeczeństwo Izraela, jak i większość rządów izraelskich chciała, aby Palestyńczycy mieli własne państwo. Żaden z krajów, w których mieszkają masy Palestyńczyków (Jordania, Syria, Liban), nie daje im najmniejszej nawet nadziei, że na części terytoriów tychże krajów powstanie jakieś palestyńskie państwo. I chociaż są Palestyńczycy (zwłaszcza ci niemający obywatelstwa izraelskiego) traktowani przez Izrael jak osoby drugiej kategorii, to nigdzie nie mają większych praw politycznych i obywatelskich niż w demokratycznym Izraelu. Mają ich mniej we własnym półpaństwie, zwanym Autonomią Palestyńską, jeszcze mniej w Jordanii, gdzie są dyskryminowani przez dominujących Beduinów, a najmniej w Gazie, która jest satrapią zarządzaną przez terrorystów. Jednakże to nie od Jordanii czy Syrii Palestyńczycy oczekują państwa i nie przeciwko Jordanii czy Libanowi, gdzie są traktowani podle, zwracają swój gniew. Jest tak dlatego, że jedynie Izrael stwarza jakąś nadzieję na palestyńską niepodległość, a jednocześnie Żydzi są niewiernymi, przez co łatwiej buntować się przeciwko nim i ich nienawidzić. Owszem, rządy Izraela nie dawały nigdy Palestyńczykom tyle, ile ci sobie życzyli; daleko było do tego. Dawały jednakże (kilka razy) realną nadzieję na niepodległość. Tylko że jednocześnie nigdy nie chciały się zgodzić (jako że Żydzi są złymi ludźmi) na realizację uporczywie powracającego palestyńskiego postulatu, aby państwo Izrael przestało istnieć… 3. Wiele było w ciągu minionego stulecia aktów przemocy i terroru Żydów na Palestyńczykach. Jednakże dysproporcja pomiędzy terrorem uprawianym przez Żydów, a tym, którego byli ofiarami, była zawsze uderzająca. Nigdy nie było tak, aby licząca się część społeczeństwa Izraela życzyła śmierci wszystkim Palestyńczykom, a tysiące jakichś „żydowskich bojowników” angażowały się w wysadzanie arabskich autobusów i podobne zbrodnie. Ataki terrorystyczne ze strony Żydów zawsze były bardzo nieliczne i spotykały się z powszechnym potępieniem obywateli Izraela. Ulice Tel Awiwu nigdy nie tańczyły upojone wiadomością, że jakiemuś żydowskiemu terroryście udało się zamordować jakiegoś niewinnego Araba. 4. Izrael w ciągu swej ponadsiedemdziesięcioletniej historii popełnił wiele zbrodni na ludności arabskiej i palestyńskiej. Niektóre z nich nie zostały przez izraelski wymiar sprawiedliwości osądzone, a wielu sprawców uszło bez kary. Jednakże bilans zbrodniczych naruszeń praw wojny w uderzającym stopniu przemawia na rzecz Izraela. I nie chodzi tylko o to, że Palestyńczycy nie wsadzają do więzień swoich zbrodniarzy wojennych, a za to czczą ich jako bohaterów, lecz po prostu o to, że co do zasady starają się zamordować tylu Żydów (w tym kobiet i dzieci), ilu tylko się da. Żydzi zaś odwrotnie – z wyjątkiem kilkudziesięciu może zbrodniczych akcji dokładają wszelkich starań, aby zabić jak najmniej palestyńskich cywilów. To jest różnica radykalna. Pamiętajmy o tym, że w każdej wojnie każda ze stron konfliktu (również ta zaatakowana) popełnia zbrodnie. Dlatego nie wolno inaczej oceniać moralnie walczących stron, niż porównując zakres popełnionych przez nie zbrodni. Ta strona, która dopuszczając się zbrodni, popełnia ich mało, ma prawo do dumy. Takie są paradoksalne prawa wolny. Gdzie jest wojna, tam jest i zbrodnia. Dlatego można z pewnością powiedzieć, że Izrael dopuszczał się zbrodni. Tyle że dopuszczał się ich bardzo mało w porównaniu ze swoimi wrogami, którzy nie tylko łamali notorycznie reguły wojny, lecz przede wszystkim przez całe dekady krzywdzili i ciemiężyli własną ludność. Izrael tymczasem jest demokratycznym państwem prawa (choć nie tak doskonałym jak kraje północnej i zachodniej Europy). 5. Izrael żyje w stanie permanentnej, tlącej się wojny. Niemal każdego dnia udaremnia ataki terrorystyczne – gdy dawniej nie umiał zapobiegać im tak skutecznie, Żydzi ginęli z rąk Arabów i Palestyńczyków prawie codziennie. Dziś, gdy spada na nich deszcz sponsorowanych przez Iran palestyńskich rakiet, ginie ich bardzo niewielu – wszędzie bowiem są schrony, działa znakomita obrona cywilna, a przede wszystkim najlepsze na świecie systemy przeciwrakietowe. Siła Izraela sprawia, że w wojnie obronnej, którą prowadzi, ponosi znacznie mniej ofiar niż wróg. Wróg, czyli Iran oraz inne państwa muzułmańskie, nie występuje wprost przeciwko Izraelowi, lecz za pośrednictwem źle uzbrojonych i biednych Palestyńczyków. I choć jak żadne inne państwo zaangażowane w wojnę Izrael dokłada wszelkich starań, aby jego ataki były precyzyjne, ginie wielu cywilów. Terroryści palestyńscy bardzo o to dbają, gdyż liczne ofiary (zwłaszcza wśród dzieci) zjednują im przychylność nastawionej do Żydów niechętnie (żeby nie powiedzieć: antysemickiej) zachodniej opinii publicznej. Jak dbają? Po prostu mocują instalacje rakietowe w tkance miejskiej Gazy, a sami ukrywają się wśród ludności cywilnej. Mimo to Izrael nie ustaje (nie zawsze, lecz na ogół) w staraniach, aby ginęło jak najmniej ludzi. Czy znamy jakiś inny kraj, który dorównywałby Izraelowi pod tym względem? Czy Amerykanie albo Rosjanie ryzykują życie agentów i żołnierzy, aby nie ginęli nieuzbrojeni ludzie? Czy jest jakąś normą, aby zabierać rannych wrogów do własnych szpitali? Albo dostarczać im prąd i wodę? Zbrodniczy Izrael ustanawia nowe standardy etyki wojennej. Bo też jest jedynym państwem na świecie, którego winy są przez społeczność międzynarodową skrupulatnie liczone i piętnowane. Żaden bowiem kraj, choćby nie wiedzieć jak podłą był tyranią i jak był agresywny, nie ściąga na siebie tyle nienawiści co kraj Żydów. Po prostu dlatego, że jest to kraj Żydów. Więcej tłumaczyć nie trzeba. 6. Podstawą bezpieczeństwa Izraela są wszechobecne zasieki, uniemożliwiające przemyt ludzi i broni. Zasieki (czyli „mur”) nie powstały dla niczyjej przyjemności ani z nienawiści, lecz z konieczności. Czy jakieś państwo, dajmy na to Polska, nękane przez terrorystów i ostrzeliwane, nie odgrodziłoby się zasiekami? Chyba nie ma takiego. Gaza – rządzona przez brutalny Hamas – odcięta jest od świata zarówno przez Żydów, jak i Egipcjan. Odciętych jest też wiele miast na Zachodnim Brzegu – nie tylko palestyńskich. Za murami (zasiekami) mieszka wielu Palestyńczyków, lecz również wielu Żydów. To wielka tragedia, lecz po palestyńskich powstaniach (intifadach) znośne stosunki izraelsko-palestyńskie uległy trwałemu pogorszeniu. Palestyńczycy chcieliby pracować w żydowskich przedsiębiorstwach i sprzedawać Żydom towary, a Żydzi chcieliby jeździć na zakupy do nieodległego od Jerozolimy Betlejem – tak jak to było jeszcze w latach 80. Nienawiść wynikająca z nakręcania przez potęgi świata muzułmańskiego wojennej spirali, z palestyńskich ataków terrorystycznych oraz budowania przez Żydów kolejnych osiedli żydowskich na terenach palestyńskich sprawia, że perspektywa pokoju wciąż się oddala. Jednak gdy siedzę w arabsko-żydowskiej kawiarni w Jerozolimie, słysząc wokół siebie zmieszany gwar języka arabskiego i hebrajskiego, albo przekraczam z izraelskimi przyjaciółmi jordańską granicę, odbierając paszport od uśmiechniętego pogranicznika, odradza się we mnie nadzieja. Póki ta nadzieja jest, jest nadzieja. Miejcie litość dla Izraela!

dlaczego amerykanie maja biale zeby